Mokotów.: 22 845 04 69

Napisać laurkę o sobie - niełatwe. A jeszcze żeby nie wyglądała za słodko to już w ogóle trudność. Nieuchronnie kojarzy mi się to ze sceną z jednego filmu: "Znamy się mało, więc może ja bym parę słów o sobie najpierw..." No a skoro tak się kojarzy to potem już nie bardzo wychodzi, żeby pisać bardzo na poważnie

Uff... no ale dobrze, spróbujmy na poważnie chociaż trochę. Od początku zatem: urodzony w Warszawie w głębokim peerelu a konkretnie w 1974 roku. Ideologicznie Żoliborzanin. Liceum Lelewela, potem warszawska Akademia Medyczna ukończona w 1998 roku. Dosyć jestem stary...

W czasie studiów byłem stypendystą Columbia University w Nowym Jorku, gdzie niestety zostałem włączony do realizacji pewnego bardzo złożonego projektu naukowego. Dlatego niestety, że rezultatem całego wyjazdu i następującej po nim konfrontacji rzeczywistości naukowo-medycznej polskiej z amerykańską był głęboki sceptycyzm co do tego co się w polskiej nauce robi i co z tego wynika. Wynika bowiem niewiele, ale mimo to po ukończeniu studiów targany młodzieńczą pasją postanowiłem jednak w państwowych molochach akademickich jakiś czas spędzić.

Zacząłem od stażu podyplomowego a potem stanowiska młodszego asystenta w I Klinice Chirurgii Szczękowo-Twarzowej w Szpitalu Dzieciątka Jezus. Po trzech latach przeniosłem się na etat dydaktyczny w Zakładzie Chirurgii Stomatologicznej Akademii Medycznej. Muszę powiedzieć, że lubiłem uczyć studentów, co zapewne oznacza, że uwielbiam się wymądrzać - no cóż - ludzie nie składają się z samych zalet...

Energii na taką zabawę starczyło mi na kolejne trzy lata, potem postanowiłem zmienić klimat na wilgotniejszy i wyjechałem do Anglii. Pracowałem w dość dużej prywatnej praktyce stomatologicznej pod Norwich a także szkoliłem się dodatkowo w Norfolk and Norwich University Hospital, w którym początkowo planowałem się zatrudnić ale ostatecznie zwyciężyła tęsknota za rodziną i Żoliborzem, takim sposobem wróciłem do Warszawy i osiadłem w niej zapewne ostatecznie.

Spółka OMEGA z siedzibą na Dąbrowskiego istnieje od 2004 roku, więc chyba niedługo zaczniemy pisać "since..."

Moje zawodowe zainteresowania obejmują wszystkie dziedziny stomatologii poza ortodoncją, w której wszystko jakoś tak... za wolno się dzieje. Nie umiem odnaleźć w sobie cierpliwości na tyle, żeby efekt mojego działania widzieć po miesiącach, czy latach. Przy tym zaznaczyć należy, że nie mam żadnych uprzedzeń dotyczących leczenia dzieci, wręcz przeciwnie, bardzo dobrze się z nimi dogaduję i wszystko co potrzeba bezproblemowo udaje mi się zrobić.

W stomatologii "dorosłej" wykonuję wszelkie zabiegi z zakresu protetyki, chirurgii stomatologicznej, implantologii, stomatologii kosmetycznej a także periodontologii i profilaktyki. Oczywiście robię też "zwykłe" plomby i leczę zęby kanałowo, a jak już się nic nie daje naprawić to usuwam i wstawiam na to miejsce nowe, ładne i białe.

Jedną z ostatnio intensywnie rozwijanych pasji jest to, żeby zrobić nie tylko dobrze ale i ładnie. W pracy pomagają mi komputery, mikroskopy, fotoaparaty i inne bajery, może czasem drogie, może uważane za niepotrzebne, ale polepszające komfort pracy i przekładające się na końcowy efekt. Lubię jak pacjent(ka) po zabiegu ogląda się w lustrze i rozpromienia. Bardzo lubię.

Nadzwyczajnie priorytetowo traktuję komfort pacjentów, zdaję sobie sprawę, że bardzo wiele dentystycznych zaniedbań wynika nie z niechęci do ładnych, zdrowych zębów tylko z obawy przed bólem, dlatego zawsze dbam o osiągnięcie prawidłowego znieczulenia przed rozpoczęciem zabiegu i mam już sporą grupkę pacjentów wyleczonych nie tylko z próchnicy zębów ale także z dentofobii.

Wykonuję dużo zabiegów typowo uważanych za "straszne" - głównie z zakresu chirurgii stomatologicznej - usuwanie zębów mądrości, odsłanianie zatrzymanych zębów w przygotowaniu do ich ortodontycznego sprowadzenia na miejsce, wszczepianie implantów i temu podobne. Późniejsze komentarze typu "gdybym wiedział, że to wcale nie boli i tak szybko pójdzie to bym to już dawno zrobił" dają mi wiele radości i są źródłem największych zawodowych satysfakcji.

Teraz o satysfakcjach pozazawodowych:

Od wczesnej młodości choruję dość ciężko na współzawodnictwo sportowe.

Choroba zaczęła się w Klubie Sportowym Polonia na ulicy Konwiktorskiej, gdzie w dziesiątym roku życia zacząłem trenować koszykówkę. Na studiach przeniosłem się do uczelnianego AZS-u, gdzie przetrwałem chyba z dwanaście lat - do momentu kiedy przestałem być pracownikiem Akademii i nie mogłem już być jej reprezentantem. W każdym razie było to dobrze po trzydziestce, więc mogę powiedzieć, że koszykówce poświęciłem większość życia i była to bardzo fajna przygoda. Udało się nam wielokrotnie zdobyć mistrzostwo Polski zarówno studentów jak i później w Mistrzostwach Lekarzy.

Drugą moją ciężką przypadłością jest cykloza (tu opis choroby) zarówno w wersji górskiej jak i szosowej; od kilku lat ta choroba zaostrza się z powodu zainteresowania triathlonem, w którym obecnie wyżywam się najbardziej. Lubię także biegi na dłuższych dystansach tzn od 10 km w górę. Co roku startuję w warszawskim półmaratonie i co roku mam nadzieję na dobry wynik, ale na nadziejach się kończy...

Poza sportami wydolnościowymi w międzyczasie (o ile może zaistnieć jakikolwiek międzyczas) zajmuję się także: odkrywaniem piękna gór, żeglowaniem po okolicznych morzach ciepłych i zimnych, skakaniem ze spadochronem, pilotowaniem samolotów, bieganiem na nartach, motocyklizmem, skitouringiem, nurkowaniem, podróżowaniem autostopem i fotografowaniem tego wszystkiego.

Aha, no i jeszcze grywam w tenis. W każdą środę. Ktoś chętny?

Rodzinności: jestem bardzo rodzinny. Mam żonę, syna i psa. I pięć rowerów. Pisałem już o cyklozie?

No to na koniec jeszcze sprawy pozasportowe: lubię Pink Floyd, Stephena Hawkinga, historię najnowszą i dłubać przy rowerach; nie lubię ludzkiej bezmyślności, chodzić po urzędach i rannego wstawania.

Ukończyłem studia podyplomowe z zakresu meteorologii - to dla latania i żeglowania - żeby było bezpieczniej. Mam także wszelkie możliwe licencje krótkofalarskie - bo lubię się grzebać w elektronice.

Chyba wszystko.

Jeśli tak nakreślona sylwetka dentysty wygląda dla Państwa zachęcająco to zapraszam w następujących dniach i godzinach:

Warszawa-Mokotów   ul Dąbrowskiego 75A tel (22) 845-04-69

poniedziałki 11-20

środy 10-13

czwartki 10-20

Telefon Mokotów: 22 845 04 69